poniedziałek, 21 października 2013

Sprawa Józefa Muraszki

Józef Muraszko - starszy przodownik Urzędu Śledczego
przy Komendzie Policji w Stołpcach.


Józef Muraszko było funkcjonariuszem Policji Państwowej. 29 marca 1925 roku w Kołosowie koło Stołpców zastrzelił Walerego Bagińskiego oraz Antoniego Wieczorkiewicza. Byli oni komunistami skazanymi na 15 lat więzienia w procesie o wysadzenie prochowni warszawskiej cytadeli (13 października 1923 roku zginęło 25 lub 28 żołnierzy). Choć zaangażowanie Bagińskiego i Wieczorkiewicza w działalność komunistyczną nie budziło wątpliwości, to ich udział w zamachu był w czasie procesu kwestionowany przez obronę, która przedstawiała całą sprawę jako policyjną prowokację. Ustalenia śledztwa podważała również komisja sejmowa kierowana przez posła PSL Adama Pragiera. Zasądzoną pierwotnie karę śmierci w akcie łaski zmienił Prezydent RP Stanisław Wojciechowski. W 1925 roku Związek Radziecki zgłosił propozycję wymiany więźniów: Bagińskiego i Wieczorkiewicza za  konsula RP w Gruzji, prawnika Józef Łaszkiewicz z żoną i córkami oraz księdza katolicki Bronisława Usasa, którzy byli więzieni na moskiewskiej Łubiance.  Wymiana miała nastąpić 29 marca o godzinie 16 na granicznej stacji kolejowej w Kołosowie. W wagonie kolejowym Muraszko śmiertelnie postrzelił obu konwojowanych, którzy zmarli z ran mimo szybkiego udzielenia pomocy lekarskiej. 
Józef Muraszko od początku przyznawał się do swojego czynu tłumacząc: "Zabiłem wrogów mojej Ojczyzny, na którym zemściłem się za krzywdy wyrządzone przez nich Polsce". Stanowczo jednak podkreślał, że działał pod wpływem impulsu i nie była to zbrodnia z premedytacją. Józef Muraszka został skazany w głośnym procesie na 2 lata więzienia (!). Po wyjściu z więzienia wstąpił do Korpusu Ochrony Pogranicza. Jego dalsze losy pozostają pod znakiem zapytania. Jesienią 1939 roku miał być zwerbowany przez Gestapo, za co Państwo Podziemne wykonało na nim później wyrok śmierci. Jest to obecnie kwestionowane przez niektórych historyków. 

 Oskarżony Józef Muraszko eskortowany
z więzienia na salę rozpraw (sierpień 1925 r.).


 
  Prokurator Sądu Apelacyjnego w Warszawie Kazimierz Rudnicki (w środku),
podprokurator Michał Skoczyński (1. z lewej) i podprokurator Kaduszkiewicz.


Grupa dziennikarzy zebrana przed sądem.

-----------------------------------------------

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz